sport

Zostałem trenerem

instruktor sportów siłowych

Siłownia

Moja przygoda ze sportem, a dokładniej z siłownią zaczęła się już w gimnazjum. Od zawsze byłem raczej sporym gościem. W podstawówce i właśnie wspomnianym wyżej gimnazjum wyróżniałem się na tle rówieśników. Byłem od nich po prostu większy: wyższy i cięższy. Z tego też powodu nie do końca dobrze szło mi na standardowych zajęciach wychowani fizycznego. Działały one na zasadach szkolnej demokracji: robiliśmy to, czego chciała większość. A, że większość zazwyczaj chciała grać w piłkę, nasi nauczyciele zazwyczaj wychodzili naprzeciw ich oczekiwaniom i graliśmy w piłkę.

Testy sprawnościowe

Na chłopaka o takich warunkach fizycznych jak ja, z początku działało to nieco demotywująco. Skoro wszyscy chcą i na dodatek umieją grać w piłkę, a ja niekoniecznie, to sport nie jest chyba dla mnie – myślałem. Z biegiem czasu na tych samym zajęciach, przy okazji różnego rodzaju testów sprawnościowych, zauważyłem, że jestem silniejszy od kolegów z klasy. Nawet wuefiści przyznawali wtedy, że wydaję się być bardzo silny jak na swój wiek i sugerowali mi, że szkoda byłoby zmarnować taki potencjał. W ten sposób w wieku 15 lat, rozpocząłem swoją przygodę z siłownią. Pierwsze treningi wykonywałem w starej, typowo osiedlowej siłowni. Pod okiem starszych kolegów wykonywałem bardzo duży progres. Chodzi mi zarówno o jakość ćwiczenia, jak i rozwój mojej sylwetki. Nie wdając się zbytnio w szczegóły – po kilku latach regularnych treningów, między, którymi starałem się cały czas chłonąć potrzebną mi do rozwoju wiedzę, wyglądałem dość efektownie. Poza tym, nadal byłem bardzo efektywny na treningach, co wykorzystywali już wtedy inni – mniej zaawansowani – podchodząc do mnie i pytając o wskazówki. Wtedy zrozumiałem, że instruktor sportów siłowych to zawód, na którym powinienem się aktualnie skupić. Siłownia była bardzo istotnym elementem mojego życia,a poziom posiadanej przeze mnie wiedzy w zakresie ćwiczeń na wolnych ciężarach był już bardzo wysoki i poparty kilkuletnim doświadczeniem.

Rozwój

Dziś pracuję w większym kompleksie sportowym. Spośród wielu trenerów zatrudnionych w tym miejscu, ja zajmuję się pomaganiem osobom, które pragną skupić się na klasycznych ćwiczeniach i z tygodnia na tydzień polepszać swoje osiągi. Jak dobrze, że kiedyś ktoś zauważył mój potencjał. Inaczej dziś pewnie oglądałbym telewizję i jedząc chipsy popijane colą, żałowałbym, że nie zostałem piłkarzem.